Jak zwykle w szkole jestem wyśmiewany, przywykłam już do
tego. Najgorsze jest to że od dwóch lat podoba mi się pewna dziewczyna [T.I],
nienależny do popularsów, ale i tak mnie wyśmiewa to boli, to strasznie boli.
Właśnie wybieram się na korepetycje, obiecałem udzielić pare lekcji matematyki
córce koleżanki mojej mamy. Mama uważa, że powinniśmy się zaprzyjaźnić, no w
końcu rodzice rozkręcają wspólny biznes i będziemy razem wyjeżdżać.
Już stoję pod domem mojej uczennicy, dzwonię dzwonkiem,
drzwi się otwierają, a tam mój ideał.
-Hej, co tu robisz? – zapytała zdziwiona [T.I], była ubrana
w ciemno niebieskie legginsy, szarą bluzę z napisem "2PAC FOREVER" i czarne Vansy na nogach. Włosy miałaś rozpuszczone, a na tważy miałaś delikatny makijaż, wszystko układało się w piękną całość.
-Yyy… Cze-cześć prawd-prawdopodobnie mam ci dawać
korepetycji z matmy.
-Hym, no Ok, wejdź – i zaprosiłaś mnie do środka – zaraz
wszystko wyjaśnię z moją mamą i zobaczymy czy da się z tego jakoś wywinąć.
-Al-al-ale ja mogę ci pomóc, na-na-naprawdę.
-Ale na serio nie trzeba – uśmiechnęła się pocieszająco -
Mamo! – zawołała.
-Ta… O witaj Liam.
-Dzień dobry.
-Liam to moja córka [T.I], możliwe że znacie sicze szkoły,
[T.I] to Liam, syn Karen może ci pomóc z matematyką. – Było widać że [T.I] jest
niezadowolona.
-Świetnie – Odparła wnerwiona, było mi smutno, mało
brakowało, a bym się rozpłakał.
-To może zaprosisz Liama do swojego pokoju.
-Tak, jasne mamo. – odparła do mamy po czym od razu
przeniosła wzrok na mnie – To chodź.
I pociągła mnie za rękę do na górę do swojego pokoju. Pokój był śliczny, pasował do niej, srebrne, duże łózko, meble też w tym kolorze, trzy ściany były pokryte jasnym fioletem, a jedna ciemnym, na njiej były zdjęcia[T.I] i jej przyjaciół, chciałbym być na tej ścianie.
-Masz śl-sli-śliczny po-po-pokuj- jej strasznie się zacinam
i czuje jak moja twarz napiera koloru dojrzałego pomidora.
-Dlaczego się tak jąkasz? – O nie, o nie zauważyła to – No, Ok.
Nie wiem usiądź gdzie chcesz, skoro jesteśmy na siebie skazani. – Usiadłem na
kanapie ona też, o nie, co ja mam teraz robić?
-Mam cię uczyć matematyki, więc może zacznijmy od tego z
czym masz problem?
-Hym… geometria to ona mi psuję średnią.
-No to zaczynamy.
-Chcesz coś do picia lub do jedzenia?
-Jeśli możesz to coś do pica.
-A z procentami czy bez?
-Yyy… jak chcesz- widać było że się zestresowałem.
-Liam- zaczęła i usiadła blisko mnie, bardzo blisko – jeżeli
nie chcesz mi dawać tych korepetycji to żaden problem.
-Nie, nie o to chodzi.
-To o co?- położyłaś rękę na moim kolanie
-Bo chodzi o to, że wiem że mnie nie lubisz, i chcę cię
zmuszać na spotkana ze mną.- teraz już nie mam u niej szans. Dostałem erekcji i
próbowałem jakoś zakryć wzwód niestety nieudolnie. [T.I] zakryła usta dłonią, było
widać, że się śmieje. Niewytrzymałym i się rozpłakałem, chciałem wyjść lecz
złapałaś mnie za rękę.
******************************************************************************
Hej miśki!!!
Postanowiłam pisać imaginy, mam nadzieje że wam się spodobają, będę się starała dodawać często i dłuższe części. Ta część tak na dobry początek, komentujecie śmiało chcę znać wasze opinie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz