niedziela, 20 października 2013

1 Liam cz.1



Jak zwykle w szkole jestem wyśmiewany, przywykłam już do tego. Najgorsze jest to że od dwóch lat podoba mi się pewna dziewczyna [T.I], nienależny do popularsów, ale i tak mnie wyśmiewa to boli, to strasznie boli. Właśnie wybieram się na korepetycje, obiecałem udzielić pare lekcji matematyki córce koleżanki mojej mamy. Mama uważa, że powinniśmy się zaprzyjaźnić, no w końcu rodzice rozkręcają wspólny biznes i będziemy razem wyjeżdżać.
Już stoję pod domem mojej uczennicy, dzwonię dzwonkiem, drzwi się otwierają, a tam mój ideał.
-Hej, co tu robisz? – zapytała zdziwiona [T.I], była ubrana w ciemno niebieskie legginsy, szarą bluzę z napisem "2PAC FOREVER" i czarne Vansy na nogach. Włosy miałaś rozpuszczone, a na tważy miałaś delikatny makijaż, wszystko układało się w piękną całość.
-Yyy… Cze-cześć prawd-prawdopodobnie mam ci dawać korepetycji z matmy.
-Hym, no Ok, wejdź – i zaprosiłaś mnie do środka – zaraz wszystko wyjaśnię z moją mamą i zobaczymy czy da się z tego jakoś wywinąć.
-Al-al-ale ja mogę ci pomóc, na-na-naprawdę.
-Ale na serio nie trzeba – uśmiechnęła się pocieszająco - Mamo! – zawołała.
-Ta… O witaj Liam.
-Dzień dobry.
-Liam to moja córka [T.I], możliwe że znacie sicze szkoły, [T.I] to Liam, syn Karen może ci pomóc z matematyką. – Było widać że [T.I] jest niezadowolona.
-Świetnie – Odparła wnerwiona, było mi smutno, mało brakowało, a bym się rozpłakał.
-To może zaprosisz Liama do swojego pokoju.
-Tak, jasne mamo. – odparła do mamy po czym od razu przeniosła wzrok na mnie – To chodź.
I pociągła mnie za rękę do na górę do swojego pokoju. Pokój był śliczny, pasował do niej, srebrne, duże  łózko, meble też w tym kolorze, trzy ściany były pokryte jasnym fioletem, a jedna ciemnym, na njiej były zdjęcia[T.I] i jej przyjaciół, chciałbym być na tej ścianie.


-Masz śl-sli-śliczny po-po-pokuj- jej strasznie się zacinam i czuje jak moja twarz napiera koloru dojrzałego pomidora.
-Dlaczego się tak jąkasz? – O nie, o nie zauważyła to – No, Ok. Nie wiem usiądź gdzie chcesz, skoro jesteśmy na siebie skazani. – Usiadłem na kanapie ona też, o nie, co ja mam teraz robić?
-Mam cię uczyć matematyki, więc może zacznijmy od tego z czym masz problem?
-Hym… geometria to ona mi psuję średnią.
-No to zaczynamy.
-Chcesz coś do picia lub do jedzenia?
-Jeśli możesz to coś do pica.
-A z procentami czy bez?
-Yyy… jak chcesz- widać było że się zestresowałem.
-Liam- zaczęła i usiadła blisko mnie, bardzo blisko – jeżeli nie chcesz mi dawać tych korepetycji to żaden problem.
-Nie, nie o to chodzi.
-To o co?- położyłaś rękę na moim kolanie
-Bo chodzi o to, że wiem że mnie nie lubisz, i chcę cię zmuszać na spotkana ze mną.- teraz już nie mam u niej szans. Dostałem erekcji i próbowałem jakoś zakryć wzwód niestety nieudolnie. [T.I] zakryła usta dłonią, było widać, że się śmieje. Niewytrzymałym i się rozpłakałem, chciałem wyjść lecz złapałaś mnie za rękę. 

******************************************************************************
Hej miśki!!! 
Postanowiłam pisać imaginy, mam nadzieje że wam się spodobają, będę się starała dodawać często i dłuższe części. Ta część tak na dobry początek, komentujecie śmiało chcę znać wasze opinie.